niedziela, 18 stycznia 2015

Prolog



Wszystkiego Najlepszego!

Po godzinie spędzonej w łazience, wychodzę z łazienki. Zrobiłam dokładnie taki sam makijaż jaki robię na co dzień. Lekki podkład, odrobina pudru, tusz do rzęs  i dyskretna, czarna  kreska na górnej powiece. Włosy tylko posmarowałam jakimś specyfikiem, który kiedyś dostałam od mamy. Nawet nie wiem dokładnie co to jest, ale działa.
Idę do swojego pokoju. Otwieram szafę i wyciągam już wcześniej przyszykowane ubranie. Cienkie rajstopy, czarna, krótka spódniczka i pudrowo-różowa bluzka na ¾ rękaw. Czarne szpilki.
Słyszę krzyki. Wołają mnie. Idę do salonu. Na stole stoi duży tort z ogromną ilością bitej śmietany i specjalnym napisem z moim imieniem. Dwie świeczki dumnie stoją,  tworząc razem liczbę 16.
Podchodzę do stołu. Młodsza siostra dosłownie wskakuje mi na ręce.
-Chcesz pomóc mi je zdmuchnąć?
Spotykam się z twierdzącą odpowiedzią. Mała już chce dmuchać, ale przerywa jej mama.
-Najpierw pomyśl życzenie!
Życzenie?
No tak, życzenie.
Chcę…
Właściwie czego chcę?
Mam dom.
Mam rodzinę.
Mam przyjaciół.
Rozumiem.
Nie mam jednego.
Chcę…
Jak to wyrazić?
Myślę.
Myślę.
Chcę…
Chcę…
Jego.

Ogień gaśnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz